MENU

Sesja brzuszkowa w Lublinie

Zobaczcie jak wygląda sesja brzuszkowa w moim obiektywie. Na pewno Kasia i Rafał tworzą szczęśliwą rodzinkę. Moim szczęściem jest fotografowanie takich ludzi. Tak tworzą się historie…

sesja brzuszkowa Lublinsesja brzuszkowa w Lubliniesesja brzuszkowa w Lublinie

W połowie czerwca robiłem rodzinną sesję brzuszkową pełną uśmiechu i nadziei. Przede wszystkim jednak muszę wspomnieć o modelach, młodej rodzince: Kasi, Rafale i dzieciach, które Kasia nosi jeszcze w brzuszku. W dzisiejszym wpisie poświęcę miejsce krajobrazom i okoliczności zdjęć, ale przede wszystkim sesji brzuszkowej i macierzyństwu…

sesja brzuszkowa w Lublinieportret szczęśliwych rodziców podczas sesji brzuszkowej

W Lublinie jest wiele wspaniałej przestrzeni, zarówno uroczych, małych zakątków, jak i zapierających dech w piersiach krajobrazów z szerokim horyzontem, które sprawią, że sesja brzuszkowa wyjdzie znakomicie. Żeby nie szukać daleko, postanowiłem zacząć zdjęcia przy „Biblio”, która znajduje się dosłownie kilkanaście metrów od mojego bloku. Prosta, modernistyczna bryła biblioteki w kolorze brązu stanowi ciekawe tło dla grup roślin. Rabaty na planie prostokątów bujnie porastały gatunki ozdobnych traw i kolorowych bylin; całości dopełniały niewysokie jeszcze drzewka. Pośród kwiatów krzątały się pracowite pszczoły. W myślach układałem najróżniejsze scenariusze gier światła i cieni, kolorów i kształtów. W praktyce, podczas upalnego i bezchmurnego dnia, sesję można było zacząć przynajmniej godzinę później; słońce świeciło zbyt mocno. Wybrałem dosłownie kilka kadrów z tego miejsca.

portret szczęśliwej mamy podczas sesji brzuszkowejsesja brzuszkowa w Lubliniesesja brzuszkowa w Lublinie

Kolejnym krajobrazem, który nam towarzyszył były zielone dachy CSK. Wspaniała rzecz! Nie przepadam za betonowaniem przestrzeni (ani miejskiej, ani żadnej innej), trzeba jednak przyznać, że beton wykorzystany w Centrum Spotkania Kultur jest wykorzystany wzorowo. Bogactwo form, faktur i kształtów przy zachowaniu prostoty – czy można lepiej? Można! Dachy CSK porasta fantastyczna flora. Na górnym tarasie znajduje się bujna łąka. Rośliny tworzą barwne i niejednorodne struktury – wyspy, kępy, gniazda, a tło stanowi geometryczna ściana budynku. Między nieregularnością i spontanicznością natury a monotonią betonu powstają ciekawe relacje (no i sesja brzuszkowa rzecz jasna). Jednak najważniejsza relacja to ta pomiędzy ludźmi, przynajmniej w mojej fotografii. Kasia i Rafał przytulali się do siebie, obejmowali, trzymali się za ręce – wszystko to z miłością. A ja z Jagodą robiliśmy zdjęcia (też z miłością).

sesja brzuszkowa w Lubliniesesja brzuszkowa w Lubliniesesja brzuszkowa w Lublinie

Po kilkunastu minutach zeszliśmy na niższy taras. Tam już na początku powitała nas szorstka ściana betonu, która nie była szara, a złota – to za sprawą popołudniowego słońca. Złota była nie tylko ściana, ale i włosy Kasi, uśmiechy młodych rodziców, a może i miód pracowitych pszczół. Pomiędzy zielonymi roślinami znajdował się bowiem biały ul. Czynny ul, przy którym widać było kursujące robotnice. Nie mogliśmy lepiej trafić. Pszczoły są fantastycznymi zwierzętami, które mają wiele pozytywnych skojarzeń [nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał, że trzmiele są o wiele bardziej pożyteczne i niedocenione, a przypisywany Albertowi Einsteinowi cytat o pszczołach jest fałszywy. Niemniej wszelkie zabiegi mające na celu wprowadzanie rojów pszczelich do miast zasługują na uznanie. Ale… w tym blogu poświęcam miejsce moim parom, rodzinom i fotografii].

sesja brzuszkowa Lublinsesja brzuszkowa Lublin

Pszczoły są pracowite, a ich małe społeczności skupiają się wokół pszczelej matki – królowej. Młode mamy też powinny być takimi królowymi, a rodzina i znajomi pomocnymi robotnicami, przynajmniej podczas ciąży i pierwszych miesięcy po narodzinach. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że mimo iż jest ciężko i pracowicie, to prawie cała uwaga poświęcana jest dzieciom. No i nie ma co przesadzać z porównywaniem zwyczajów i trybu życia zwierząt do naszych. Przecież dzielni ojcowie i mężowie nie są trutniami. Na ile się dało, na tyle wykorzystaliśmy słońce, zieleń i architekturę. Powstało wiele kadrów na których widać uśmiech, szacunek, radość – czyli to co naturalnie występuje w pielęgnowanej relacji.

portret szczęśliwej mamy podczas sesji brzuszkowejsesja brzuszkowa - szczęśliwa para w polu łubinusesja brzuszkowa - szczęśliwa para w polu łubinu

Jako ostatni punkt naszej fotograficznej wyprawy wybraliśmy górki Czechowskie. Obecnie teren ma jeszcze dużo walorów przyrodniczych, ale widmo zabudowy tych cennych obszarów przez betonowe bloki jest nieuchronne. Naprzeciwko osiedla, tuż przy drodze znajdowały się łubinowe łany. Pojedynczy łubin sam w sobie jest piękny: wzdłuż długiej łodygi, niczym kręte schody, rozpościerają się dłoniaste liście, które prowadzą do okazałego, groniastego kwiatostanu. Kwiaty występują przede wszystkim w kolorze filetowym, niebieskim, ale my widzieliśmy także różowe, purpurowe i białe. Wspaniałe rośliny skąpane w świetle zachodzącego słońca jawiły się jako piękniejsze i bardziej barwne niż słynne cerkiewne wieże na Kremlu. To co piękne zazwyczaj trwa krótko; nie inaczej było z łubinami. Mieliśmy szczęście, że rośliny jeszcze kwitły, ale był to ostatni dzwonek. Kasia dostała bukiet polnych kwiatów zebranych przez Rafała, a para zdawała się tonąć wśród roślin.

szczęśliwy ojciec oczekujący przyjścia dzieci na świat

Mieliśmy już sporo materiału fotograficznego, ale dysponowaliśmy jeszcze dużą ilością czasu, a słońce nadal urokliwie świeciło. Wspólnie, choć przypadkowo, znaleźliśmy kawałek pola, który wyglądał jak szlachetna tkanina, której główny wątek tworzyły zboża, gdzieniegdzie poprzetykane błękitem chabrów i bielą rumianu. To właśnie to miejsce okazało się najbardziej magiczne. Pofalowany teren, drzewa w tle, kolory kwiatów i złoto zbóż zapewniły cudowną scenerię dla młodych rodziców. Wspólnie z Jagodą portretowaliśmy Kasię z brzuszkiem, rozwianymi włosami i bukietem kwiatów. Fotografowaliśmy parę w silnych uściskach i w subtelnych pozach. Do tej ostatniej należało pochylenie się Rafała, młodego taty, nad brzuszkiem Kasi.

brzuszek ciążowy sesja w Lublinie

I ja, na koniec, też się pochylę nad brzuszkiem. Powyższą sesję opisałbym jako sesja brzuszkowa. Brzmi infantylnie? Już wyjaśniam! Mówiąc o fotografowaniu kobiety w stanie błogosławionym umyślnie nie stosuję słowa „ciążowa”. Może i z biologicznego punktu widzenia kobieta jest „ciężarna”, inni powiedzą „w ciąży” lub „brzemienna”. Każde z tych określeń jest w jakiś sposób nacechowane pejoratywnie. Fakt, kobieta ma w tym czasie ciężej i rzeczywiście ciężar się zwiększa, ale dziecko to nie tylko kawał ciałka. Takie dziecko w brzuszku to zapowiedź czegoś niezwykłego, tajemniczego, kolejnej epickiej przygody w ludzkim życiu. Zdjęcie USG jest jak teaser lub trailer długo oczekiwanego dobrego filmu (a tego typu oczekiwanie zawsze jest długie, nawet jeżeli trwa kilka miesięcy). Jak się czują przyszłe mamy? Tego nie dowiem się nigdy. Mogę z dużą śmiałością mówić o radości i szczęściu, ale zawsze pozostanie to pewną tajemnicą, czymś nieuchwytnym i nieopisanym.

chabry polne na łące z pszczołą

Chciałbym, żeby i moje zdjęcia miały pierwiastek tajemnicy, czegoś niedopowiedzianego. Mam nadzieję, że jestem na dobrej drodze. Uwielbiam podglądać relację innych i fotografować jej momenty. Słońce coraz śmielej chowało się za horyzontem, już pakowałem aparaty do torby, zwijałem blendy do pokrowców, kiedy wśród kwiatów zauważyłem dzielną pszczołę. Te małe zwierzęta towarzyszyły nam przez całą sesję, stając się i klamrą i motywem przewodnim.

Już pod koniec naszej fotograficznej przygody zapytałem się Kasi czy jest szczęśliwa. Młoda mama popatrzyła się na mnie z pobłażliwością. „Też pytanie. Czy gdybym nie była szczęśliwa, to umawiałabym się na zdjęcia?”. Ja już nigdy nie zadam żadnej przyszłej mamie takiego pytania, zamiast tego będę po prostu robił zdjęcia i kolejne sesje brzuszkowe. To jeden z najpiękniejszych momentów w ludzkim życiu. A czym jest szczęście? To chyba widać na fotografiach.

sesja brzuszkowa w zachodzącym słońcu

CLOSE